poniedziałek, 17 maja 2021
czwartek, 4 lutego 2021
środa, 16 grudnia 2020
środa, 9 grudnia 2020
niedziela, 8 listopada 2020
poniedziałek, 31 sierpnia 2020
poniedziałek, 24 sierpnia 2020
wtorek, 4 sierpnia 2020
poniedziałek, 20 lipca 2020
poniedziałek, 29 czerwca 2020
środa, 22 kwietnia 2015
W roli wykładowców wystąpili tym razem nie ci, którzy się jej nauczyli, ale ci, którzy jej na własnej skórze doświadczyli.
W lekcji historii w bibliotece publicznej przy ul. Towarowej wzięli udział:
W roli „uczniów” wystąpili licealiści oraz ich nauczyciele z „Erbla”
Goście opowiadali swoje wspomnienia z czasów wojny. Major Henryk Czech mówił o tematach bliskich obecnych na spotkaniu uczniom – o swoich czasach licealnych. – Maturę pisemną zdawałem w lipcu 1945 roku. Egzaminy ustane miały być w sierpniu, a tu nagle w ich przeddzień przyszedł rozkaz wzięcia udziału w rozbiciu więzienia UB w Kielcach. Moja nauczycielka, Marta Bałtruszajtis, poszła mi na rękę i przesunęła termin podejścia do egzaminu. Więźniów odbiliśmy, maturę zdałem pomyślnie – opowiadał.
W słynnym już rozbiciu kieleckiego więzienia pod dowództwem gen. Antoniego Hedy-Szarego brał udział także Janusz Sermanowicz. Obaj panowie wspominali trudy i niebezpieczeństwa z tym związane. – Miały na nas czekać klucze. Nie było ich, każde drzwi trzeba było wysadzać trotylem. Ale akcja się powiodła. Aby uniknąć złapania, z Kielc do Skarżyska wracaliśmy na piechotę. Dopiero w Suchedniowie zabraliśmy się na pociąg towarowy – mówił Henryk Czech.
Janusz Sermanowicz opowiadał o innych akcjach i perypetiach wojennych, m.in. rozbiciu więzienia Gestapo w Końskich czy mniej brawurowych, aczkolwiek równie niebezpiecznych, codziennych zadaniach, jak choćby transport amunicji dla oddziałów partyzanckich.
Weterani mówili również o swoich problemach z komunistyczną władzą, których przyczyną była oczywiście ich partyzancka przeszłość, ukrywaniem się, zmianami personaliów, kłopotami w znalezieniu pracy czy uzyskaniu amnestii.
Janusz Lisik w czasach wojny był dzieckiem i siłą rzeczy w działaniach zbrojnych nie brał udziału. Jego wspomnienia były jednak nie mniej przerażające. Bywał świadkiem egzekucji, aresztowań, w jego domu ukrywano Żydów, doświadczył głodu. – Codziennością było, że w naszej rodzinie przypadała na jedną głowę łyżka zsiadłego mleka dziennie – mówił.
Wiele opowiadał o swoim ojcu – Janie. Według niemieckich raportów został on za swoją działalność konspiracyjną rozstrzelany w egzekucji w pobliżu kościoła przy obecnej ul. Niepodległości. – Potem jednak z obozu koncentracyjnego we Flossenbürgu przyszła pocztówka. Treść, z której wynikało, że ojciec żyje, była napisana na maszynie, ale sam podpis był już odręczny – należał do ojca. Nie wiadomo zatem, jaka jest prawda. Czy jednak nie zginął w Skarżysku? Gdzie szukać ojca, gdzie mu zapalić świeczkę? – mówił wzruszonym głosem Janusz Lisik. Na lekcję przyniósł wiele starych dokumentów i rodzinnych pamiątek.
Na zakończenie goście otrzymali kwiaty, wspominali jeszcze swoje historie przy kawie i słodyczach. Na koniec wpisali się do księgi pamiątkowej.





















Skany dokumentów dzięki uprzejmości Janusza Lisika.
Paweł Wełpa
Dodaj komentarz: